Wiosna przyszła cicho, jak miękki kocyk. Na trawniku obok bloku pojawiły się małe, zielone kropeczki. Cztery dziewczynki, wszystkie prawie czteroletnie, wyszły na spacer z panią Olą. Były to: Lena, Maja, Hania i Zosia. Zosia jechała na swoim wózku, a koła mruczały cichutko po chodniku.
Powietrze pachniało mokrą ziemią. Słońce grzało policzki. Ptaki śpiewały wysoko, jakby mówiły: „Dzień dobry, dzień dobry!”
„Patrzcie, pączki!” powiedziała Maja i wskazała krzak. Małe pączki były jak zielone guziczki.
„A tu listek!” szepnęła Lena. Dotknęła go jednym palcem. Listek był chłodny i gładki.
Hania przykucnęła przy kałuży. „Słyszycie? Kap, kap.” Woda spadała z rynny, a dźwięk był spokojny, jak tik-tak.
Pani Ola uśmiechnęła się. „Wiosną wszystko się budzi. Ale pamiętajmy: niczego nie zrywamy bez potrzeby. Możemy zbierać tylko to, co już spadło.”
Dziewczynki kiwnęły głowami. To było proste i ważne.
Zosia zauważyła na ścieżce piórko. Było białe i lekkie. „Mogę je podnieść?” zapytała.
„Tak, jeśli leży na ziemi,” odpowiedziała pani Ola. „I jeśli zostawimy miejsce czyste.”
Dziewczynki zaczęły szukać skarbów, które natura sama oddała: kilka suchych listków spod krzaka, dwa piórka przy ławce, małą gałązkę. Maja znalazła też papier po cukierku.
„To nie jest skarb,” westchnęła.
„To zadanie,” powiedziała Hania. Wzięły papier w chusteczkę i wrzuciły do kosza. „Ziemia lubi, gdy jej pomagamy.”
W domu Lena zaprosiła koleżanki do kuchni. Na stole leżała nitka, patyczek i nożyczki dla pani Oli.
„Zrobimy mobil,” powiedziała Lena. „Z listków i piórek. Tylko z tych, które znaleźliśmy.”
Pani Ola zrobiła małe pętelki z nitki. Dziewczynki podawały listki. „Ten pachnie lasem,” powiedziała Maja i powąchała. „A ten jest jak chips,” zaśmiała się Hania, bo był chrupiący.
Zosia trzymała piórko blisko twarzy. „Jest mięciutkie. Jak kotek,” szepnęła.
Kiedy mobil zawisł przy oknie, poruszył się delikatnie. Listki tańczyły powoli. Piórka kołysały się jak chmurki. Za szybą słońce robiło na ścianie jasne plamki.
Wieczorem dziewczynki usiadły cicho. „Wiosna naprawdę jest blisko,” powiedziała Lena.
„I my też możemy o nią dbać,” dodała Maja.
Pani Ola otuliła je spokojnym głosem: „Małe ręce potrafią robić duże dobro.”
Lena wzięła głęboki, ciepły oddech. Mobil poruszył się raz jeszcze. „Umiem,” szepnęła do siebie z ufnością. „Umiem dbać o świat.”