Rozdział 1 – Tajemniczy śnieg w domu
Mała dziewczynka o imieniu Zosia wstała pewnego ranka i poczuła, że dziś to będzie wyjątkowy dzień. Zosia miała trzy latka, lubiła misie, kolorowe kocyki i świąteczne lampki. Gdy wstała z łóżeczka, zobaczyła coś bardzo dziwnego.
Cała podłoga w pokoju była biała, jakby spadł śnieg! Na dywanie, krzesłach i nawet na podusi – wszędzie mnóstwo białych kuleczek, miękkich jak pianka. Zosia podeszła bliżej, dotknęła delikatnie i roześmiała się.
Nagle usłyszała cichy chichot spod stołu. – Hi, hi, hi! – ktoś śmiesznie się śmiał. Zosia uklękła i zajrzała pod stół. Tam siedział mały lutin z czerwonym nosem i zieloną czapeczką z dzwoneczkiem.
– Dzień dobry! – powiedziała Zosia. – Kim jesteś?
– Jestem Lutek, Lutin Farceur Świąteczny! – odpowiedział wesoło maluch. – Przyszedłem, żeby zrobić trochę śnieżnej zabawy!
Zosia spojrzała na niego wielkimi oczami. – To ty rozsypałeś śnieg w domu?
Lutin wyszczerzył ząbki i kiwnął głową. – Tak! Śnieg wszędzie! Bo święta to czas radości i psot!
Mała Zosia była trochę zaskoczona, ale bardzo jej się to podobało. – Lubisz święta, Lutku? – zapytała.
– Oj, bardzo! – zawołał Lutek i zakręcił się w kółeczko, aż czapeczka mu zjechała na oczy.
Rozdział 2 – Magiczne psoty i świąteczne kłopoty
Lutek ciągle wymyślał coś nowego. Raz zamienił mazaki w cukierki, raz pochował bombki do szuflady z majtkami, a raz wywrócił wszystkie kapcie do góry nogami.
– Lutku, a co jeśli mama znajdzie bałagan? – martwiła się Zosia.
Lutin uśmiechnął się szeroko. – Nie martw się, Zosiu! Święta są po to, by się śmiać i cieszyć! Ale... potrzebuję twojej pomocy.
Zosia przytuliła swojego misia i usiadła obok Lutka. – W czym mogę pomóc?
– Zgubiły się pierniczki! – szepnął Lutek konspiracyjnie. – Chciałem je ukryć na zabawę, ale teraz nie wiem, gdzie są.
Zosia klasnęła w rączki. – Ojejku! Musimy je odnaleźć, żeby wszyscy mogli je zjeść na Święta!
Dziewczynka i lutin zaczęli szukać pierniczków. Zaglądali pod poduszki, za firankę i nawet do pudełka z klockami. Nigdzie nie było pierniczków.
– Zosiu, sprawdź w szafce pod zlewem – podpowiedział Lutek.
Zosia otworzyła szafkę. A tam – cała taca pierniczków, a obok świąteczna kokarda!
– Są! – zawołała radośnie. – Znalazłam! Teraz można ozdobić pierniczki kolorowym lukrem!
Lutek założył sobie kokardę na czapeczkę i zaśmiał się głośno. – Teraz święta będą jeszcze weselsze! Ale... poczekaj, Zosiu, mam jeszcze jedną niespodziankę.
Lutin wyciągnął z kieszonki malutkie, świecące gwiazdki. – Pomóż mi, proszę, przyczepić je na choince!
Zosia i Lutek razem przyczepiali gwiazdki. Choinka rozbłysła tysiącem światełek, a cały dom wypełnił się zapachem pierniczków i radosnym śmiechem.
Rozdział 3 – Magia świąt i śmiechu
Gdy pierniczki były już gotowe, Zosia i Lutek usiedli obok choinki. Jedli po kawałku ciasteczka i patrzyli na błyszczące lampki.
– Lutku, dlaczego robisz tyle psot? – spytała Zosia cichutko.
Lutin usiadł bliżej i powiedział: – Bo psoty są śmieszne, ale najważniejsze jest jedno – chcę, żeby w każdym domu było dużo śmiechu i radości na święta! Chcę, żeby każdy się uśmiechał, nawet jeśli coś się czasem rozsypie.
Zosia przytuliła Lutka i powiedziała: – Bardzo ci dziękuję, Lutku. Dzięki tobie jest tu tak wesoło i kolorowo!
Lutek mrugnął porozumiewawczo. – A ja dziękuję tobie, że pomogłaś mi znaleźć pierniczki i udekorować choinkę! Teraz możemy razem świętować!
Przez cały dzień Zosia i Lutin bawili się, śmiali i śpiewali świąteczne piosenki. Czasem powtarzali te same zabawy, bo bardzo im się podobały: robili śnieżne kule z waty, dekorowali pierniczki i ścigali się w chowaniu kapci.
W końcu Zosia poczuła, że robi się senna. Przytuliła się do swojego misia i szepnęła:
– Święta z tobą, Lutku, są naprawdę magiczne!
Lutek położył się obok, przykrył się zieloną chustką i dzwoneczek jego czapeczki zadzwonił cicho.
– Kolorowych snów, Zosiu – powiedział ciepło.
Dom był spokojny, pachniał pierniczkami, a za oknem świecił pierwszy śnieg. W taki wieczór każdy może uwierzyć, że Lutin Farceur naprawdę istnieje i roznosi śmiech oraz radość, tam gdzie przygotowuje się Święta.