Przygotowania do wizyty u lekarza
Mała Zosia miała trzy lata. Była wesołą dziewczynką, która uwielbiała bawić się w ogrodzie, rysować kolorowe obrazki i skakać na trampolinie. Zawsze uśmiechnięta, a jej śmiech brzmiał jak dzwoneczki. Pewnego ranka, Zosia obudziła się z dziwnym uczuciem w brzuszku.
„Mamusiu, czuję się dziwnie,” powiedziała Zosia, kręcąc się w swoim łóżku.
Mama spojrzała na nią z troską. „Co cię boli, skarbie?” zapytała z martwym wyrazem twarzy.
„Trochę mnie boli brzuszek. I czuję się zmęczona,” odpowiedziała Zosia, ziewając.
„Musimy iść do lekarza. Ale najpierw zjedzmy śniadanie,” powiedziała mama, próbując dodać otuchy. „Co byś chciała zjeść? Może owsiankę z owocami?”
Zosia pomyślała chwilę. „Tak, proszę! Z owocami!” Wstała z łóżka, chociaż miała wrażenie, że nogi są trochę ciężkie. Mama szybko przygotowała śniadanie, a Zosia zjadła owsiankę z truskawkami i bananami. Po jedzeniu, mama powiedziała:
„Zaraz pójdziemy na wizytę do pana doktora. Nie bój się, on jest bardzo miły. Mówią, że ma czarodziejskie narzędzia!”
Zosia zmarszczyła brwi. „Czarodziejskie narzędzia? Jakie?” zapytała, zaintrygowana.
„Na przykład stetoskop, którym słucha serduszka. I różne kolorowe syropy, które smakują jak cukierki,” odpowiedziała mama z uśmiechem.
„Cukierki?” Zosia poczuła się lepiej. Gdy tylko dotarły do przychodni, mama wzięła ją za rękę. W poczekalni czekało kilka osób, a Zosia zobaczyła starszą panią z okularami i chłopca w jej wieku, który bawił się klockami.
„Cześć!” zawołał chłopiec. „Ja jestem Kacper! A ty?”
„Jestem Zosia,” odpowiedziała dziewczynka, czując, że jest trochę mniej strasznie.
„Dlaczego tu jesteś?” zapytał Kacper, układając klocki w wieżę.
„Mam bóle brzucha,” powiedziała Zosia, przytulając się do mamy.
„Ja też! I jeszcze miałem katar. To nie jest fajne!” Kacper zmarszczył nos. Mama Zosi uśmiechnęła się ciepło.
„Będziemy musieli być dzielni!” dodała Zosia, pewnie spoglądając na Kacpra.
Po chwili do poczekalni wszedł pan doktor. Miał na sobie biały fartuch i uśmiech, który od razu rozwiał wszystkie obawy.
„Cześć, dzieciaki! Kto jest pierwszy?” zapytał.
„Ja!” zawołała Zosia, unosząc rączkę, jak w szkole.
Pan doktor schylił się, aby spojrzeć Zosi w oczy. „Jak się masz, Zosiu?” zapytał.
„Mam ból brzuszka,” odpowiedziała z niepewnością.
„To sprawdzimy. Możesz usiąść na tym stoliczku,” powiedział doktor, wskazując na mały fotel.
Zosia usiadła, a pan doktor przyniósł swój stetoskop. „Teraz posłucham twojego serduszka. Czy jesteś gotowa?” zapytał, uśmiechając się.
„Tak!” zawołała Zosia, czując się jak mała księżniczka.
Pan doktor przyłożył stetoskop do jej serduszka. „Bum, bum, bum! Jakie piękne serduszko! A teraz sprawdzimy brzuszek.”
Zosia zamknęła oczy. „Czy to boli?” zapytała niepewnie.
„Nie, to tylko mały masaż. Chcę zrozumieć, dlaczego czujesz się źle,” odpowiedział doktor.
Zosia poczuła, jak lekarz delikatnie dotyka jej brzuszka. Po chwili pan doktor uśmiechnął się.
„Wszystko w porządku! Twoje serduszko bije jak dzwon. Może po prostu zjadłaś coś, co nie pasowało?”
Zosia pokiwała głową. „Może to były te stare cukierki z zeszłego tygodnia,” powiedziała niepewnie.
Doktor zaśmiał się. „Cukierki mogą być czasem złośliwe! Ale nie martw się, dam ci syrop, który pomoże. Smakuje jak truskawki!”
„Truskawki!” Zosia uśmiechnęła się szeroko.
„Tak. A potem odwiedzimy Kacpra, żebyś mogła mu powiedzieć, jak było,” zaproponowała mama.
Zosia zgodziła się z radością. Po chwili pan doktor dał Zosi syrop, a ona zamknęła oczy, myśląc o truskawkach.
„Bardzo dobrze, Zosiu! A teraz wróć do zabawy!” powiedział doktor.
Zosia wyszła z gabinetu, czując się lepiej. Kacper czekał, a jego mama uśmiechnęła się do Zosi.
„Jak było?” zapytał Kacper.
„Dostałam syrop truskawkowy!” odpowiedziała Zosia, a oboje się śmiali.
„Ja też chcę syrop!” zawołał Kacper.
„Mówiłam ci, że lekarze mają czarodziejskie narzędzia!” powiedziała Zosia, dumna ze swojej odwagi.
Powrót do domu
Gdy wróciły do domu, Zosia czuła się szczęśliwa. „Mamusiu, nie boję się już lekarzy,” powiedziała z radością.
„Bardzo dobrze, moja mała. Lekarze są tu, aby nam pomagać,” odpowiedziała mama, gładząc ją po głowie.
„Czy mogę teraz pobawić się na trampolinie?” zapytała Zosia.
„Oczywiście, ale pamiętaj, aby nie skakać za wysoko, bo musisz być ostrożna,” przypomniała mama.
Zosia biegała po ogrodzie, skacząc i tańcząc, krzycząc z radości. Czuła się lepiej i wiedziała, że to wszystko dzięki odwadze, jaką miała, odwiedzając pana doktora.
Kiedy przyszła pora na kolację, mama zapytała: „Jakie masz ulubione danie? Chciałabyś zjeść coś specjalnego?”
„Mogę zjeść zupę pomidorową!” zaproponowała Zosia.
„Pewnie, zrobię twoją ulubioną!” powiedziała mama, a Zosia z uśmiechem zajęła miejsce przy stole.
Podczas kolacji Zosia opowiadała o swoim dniu, o lekarzu i o tym, jak bardzo lubi truskawki.
„A Kacper też był dzielny!” dodała.
Mama uśmiechnęła się. „Wszyscy jesteśmy dzielni, kiedy jesteśmy razem,” powiedziała.
Zosia zgodziła się i pomyślała, że nawet jeśli czasami czujemy się źle, możemy zawsze liczyć na pomoc i wsparcie bliskich.
Wieczorem, gdy Zosia szła spać, pomyślała o wszystkim, co się wydarzyło. Była szczęśliwa, że miała mamę, która się o nią troszczyła, i lekarza, który pomógł jej poczuć się lepiej.
Zasnęła z uśmiechem na twarzy, czekając na nowe przygody, które czekały na nią następnego dnia.