Rozdział 1: Nowy pokój, nowi przyjaciele
Mały Jasio ma trzy latka. Jasio mieszka z mamą i tatą w przytulnym domu. Pewnego dnia Jasio poczuł się trochę słabo. Mama zmierzyła mu temperaturę i powiedziała:
— Jasiu, pojedziemy do szpitala. Tam lekarz ci pomoże.
Jasio się trochę bał.
— Mamusiu, dlaczego muszę iść do szpitala? — zapytał cichutko.
Mama przytuliła Jasia i powiedziała:
— Bo tam są dobrzy lekarze i pielęgniarki. Oni ci pomogą wyzdrowieć.
Jasio wziął swoją ulubioną maskotkę, pluszowego misia, i pojechał z mamą do szpitala. W szpitalu było dużo łóżek, kolorowych obrazków na ścianach i dużo dzieci. Jasio dostał łóżko przy oknie.
Po chwili do sali weszła dziewczynka w różowej piżamce. Miała na imię Zosia i miała cztery latka.
— Cześć, jestem Zosia! — powiedziała wesoło.
— Cześć, jestem Jasio — odpowiedział chłopiec.
Zosia pokazała Jasiowi swoje kolorowe kredki.
— Chcesz porysować ze mną? — zapytała.
— Tak! — ucieszył się Jasio.
Jasio i Zosia rysowali razem misie i baloniki. Czas płynął szybciej, bo razem było raźniej. Jasio trochę zapomniał, że jest w szpitalu.
Rozdział 2: Dobre dni i trudne chwile
Rano przyszła pielęgniarka, pani Ola. Miała jasny fartuch i bardzo miły uśmiech.
— Dzień dobry, dzieci! — powiedziała ciepło. — Dziś będziemy mierzyć temperaturę.
Jasio trochę się bał, ale mama była obok.
— Dasz radę, Jasiu — szepnęła mama.
Pani Ola zmierzyła Jasiowi temperaturę i pogłaskała go po głowie.
— Dzielny chłopiec — pochwaliła go.
Potem przyszła pani doktor. Obejrzała Jasia i powiedziała:
— Jasiu, musisz jeszcze trochę tu zostać, ale codziennie jesteś coraz silniejszy.
Czasami Jasio czuł się zmęczony i chciał tylko leżeć. Wtedy mama czytała mu książeczkę o dzielnym lwie.
— Lew był bardzo dzielny, tak jak ty, Jasiu — mówiła mama i głaskała go po głowie.
Zosia czasem też miała trudny dzień.
— Nie chcę już być w szpitalu — mówiła smutno.
— Ja też nie chcę — powiedział Jasio. — Ale mamy siebie i misia.
Oboje się uśmiechnęli. Trzymali się za ręce i razem oglądali obrazki w książeczce.
Rozdział 3: Małe cuda i dużo odwagi
Pewnego dnia do sali przyszedł chłopiec w niebieskiej piżamce. Miał na imię Krzyś i był bardzo cichy.
— Cześć, Krzysiu! — przywitała się Zosia.
Jasio pomachał Krzysiowi z łóżka.
— Chcesz się pobawić naszymi klockami? — zapytał Jasio.
Krzyś uśmiechnął się delikatnie. Usiadł z Jasiem i Zosią. Razem budowali zamek z klocków.
— Mój zamek ma wieżę! — zawołał Krzyś.
— A mój ma most! — dodał Jasio.
— A mój jest różowy! — śmiała się Zosia.
Wszyscy się śmiali. Razem było wesoło, nawet w szpitalu. Czasem odwiedzała ich pani pielęgniarka, czasem mama albo tata. Wszyscy mówili:
— Jesteście bardzo dzielni!
Wieczorem Jasio leżał w łóżku i patrzył przez okno.
— Mamusiu, czy wyzdrowieję? — zapytał cicho.
Mama przytuliła go mocno.
— Tak, Jasiu. Jesteś bardzo dzielny. Wszyscy ci pomagamy. Masz przyjaciół, masz nas. Razem damy radę.
Jasio uśmiechnął się i zasnął spokojnie, trzymając misia. Wiedział, że nie jest sam. Miał przyjaciół, miał mamę i miał w sobie dużo odwagi.
W szpitalu Jasio nauczył się, że czasem jest trudno, ale zawsze można znaleźć coś miłego. Można się śmiać, bawić i pomagać sobie nawzajem. A kiedy jest bardzo trudno, warto być razem i trzymać się za ręce.
Wszyscy byli bardzo dzielni, a Jasio czuł się coraz silniejszy każdego dnia.
I tak, z każdym dniem Jasio był coraz zdrowszy, coraz odważniejszy i coraz bardziej radosny. Miał nadzieję, że już niedługo wróci do domu, ale wiedział, że nawet w szpitalu można mieć przyjaciół i być szczęśliwym.