Język tajemniczy
Pewnego poranka Jarek i jego młodsza siostra Zuzia siedzieli na kanapie w salonie. Jarek miał cztery lata i uważał się za bardzo mądrego starszego brata. Zuzia miała tylko dwa latka, ale była pełna energii i zawsze uśmiechnięta.
"Zuzu, wymyślmy nasz własny język!" zaproponował Jarek z uśmiechem.
"Tak! Język nasz!" zawołała Zuzia, klaskając w rączki.
"To zaczynamy!" Jarek podrapał się po głowie i zaczął wydawać dziwne dźwięki: "Blip-blop, glib-glob!"
"Blip-blop, glib-glob!" powtórzyła Zuzia, głośno się śmiejąc.
"Haha, Zuzu, teraz nikt nas nie zrozumie!" chichotał Jarek.
"No właśnie! Sekret!" dodała Zuzia, próbując wypowiedzieć trudne słowo.
Dzień pełen śmiechu
Następnego dnia, podczas śniadania, mama zauważyła, że Jarek i Zuzia wciąż rozmawiają swoim nowym językiem.
"Co takiego mówicie, kochani?" zapytała z uśmiechem.
"Blip-blop, glib-glob, mamo!" odpowiedział Jarek, robiąc poważną minę.
Mama zachichotała. "Ach, rozumiem! Czy to znaczy, że chcecie więcej mleka?"
Zuzia skrzywiła się, ale zaraz się rozchmurzyła i powiedziała: "Blop-glib, glib-glob, mama!"
"To chyba tak!" zaśmiała się mama i nalała więcej mleka do miseczek dzieci.
Taki dzień pełen był zabawnych scenek. Jarek i Zuzia rozmawiali ze sobą tylko w swoim tajemniczym języku, a Mama próbowała zgadywać, co mówili.
Sekrety rodzeństwa
Po południu, gdy tata wrócił z pracy, mama opowiedziała mu o tajemniczym języku dzieci.
"Tata, blip-blop!" zawołał Jarek, pokazując na swoje zabawki.
"Ach, blip-blop! Rozumiem, synu!" odpowiedział tata z uśmiechem, starając się być poważnym.
Zuzia wspięła się na kolana taty i powiedziała: "Glib-glob, tata!"
Tata zaśmiał się i przytulił Zuzię mocno. "Glib-glob, moja mała!"
Wieczorem, leżąc już w łóżkach, Jarek szeptał do Zuzi: "Zuzu, blip-blop, glib-glob!"
"Blip-blop, Jarku!" odpowiedziała Zuzia, śmiejąc się cicho.
I tak zasnęli, z uśmiechami na twarzach, wiedząc, że ich tajemniczy język jest tajemnicą tylko dla nich. Czyż nie jest wspaniale mieć kogoś, z kim można dzielić sekrety?