Mała Lila miała trzy lata. Była bardzo ciekawa świata. Lubiła się śmiać i biegać boso po dywanie. Pewnego wieczoru Lila zobaczyła, jak mama wiesza dynię z buzią w oknie. Dynia uśmiechała się szeroko. Lila była trochę zdziwiona.
— Co to jest, mamusiu? — spytała Lila, trzymając się jej fartuszka.
— To dynia na Halloween, skarbie — uśmiechnęła się mama. — Dziś jest święto czarów, śmiechu i zabawy.
Lila popatrzyła na dynię. Miała śmieszną, krzywą buzię. Nie wyglądała strasznie, tylko zabawnie. Lila się roześmiała.
— Czy dynia potrafi mówić? — zapytała szeptem, patrząc na jej świetliste oczka.
Mama się uśmiechnęła.
— Dynie na Halloween bardzo lubią, kiedy dzieci są szczęśliwe. Czasem, gdy jest bardzo cicho, potrafią opowiedzieć historię.
Lila usiadła na podłodze i patrzyła na światła za oknem. Nagle usłyszała cichy głosik.
— Hej, Lilu! — szepnęła dynia. — Witaj w noc pełną magii!
Lila zamarła, a potem chichotała.
— Dynia mówi do mnie! — zawołała z radością.
— Tak, to ja! — powiedziała dynia. — Mam prośbę. Czy napiszesz mały, miły liścik dla sąsiadki pani Zosi? Ona bardzo lubi Halloween, ale dziś jest sama.
Lila była trochę zaskoczona, bo jeszcze nie pisała literek, ale bardzo chciała pomóc.
— Mamusiu, czy mogę napisać list?
Mama usiadła obok i podała Lili kredki i kartkę.
— Oczywiście, kochanie. Napiszemy razem śliczny liścik.
Lila wzięła pomarańczową kredkę. Rysowała kółka, kreseczki i serduszka. Mama dopisała kilka słów: „Pani Zosiu, życzymy czarownego Halloween! Buziaki od Lili”.
Lila patrzyła na kartkę z dumą.
— To dla pani Zosi! — klasnęła w rączki.
Mama spakowała liścik do koperty. Lila włożyła ją do małego koszyczka i wyszła z mamą na klatkę schodową. Było już trochę ciemno, ale lampki na schodach mrugały wesoło. Lila trzymała mamę za rękę.
Po cichu podeszły pod drzwi pani Zosi. Lila włożyła kopertę pod wycieraczkę. Nagle drzwi się uchyliły i pojawiła się sama pani Zosia. Miała na głowie kapelusz czarownicy, ale spod ronda wyglądały wesołe oczy.
— Czy to dla mnie? — spytała cicho.
— Tak, to liścik na Halloween! — uśmiechnęła się Lila.
Pani Zosia przykucnęła obok Lili.
— Dziękuję, kochanie. Jesteś moją czarodziejką!
Lila poczuła się bardzo dumna. Pani Zosia podarowała jej małego, pluszowego nietoperza.
— To twój nowy przyjaciel na Halloween — powiedziała.
Lila wyściskała pluszaka i pomachała pani Zosi na do widzenia.
Wracając do domu, Lila zobaczyła, że jej dynia wciąż świeci w oknie. Usiadła przy niej i powiedziała:
— Dynio, pomogłam sąsiadce. Było bardzo miło!
Dynia zamrugała światełkami i szepnęła:
— Jestem z ciebie dumna, Lilu!
Tata zawołał:
— Lilu, czas na piżamkę!
Lila uśmiechnęła się, pobiegła do sypialni i założyła swoją mięciutką piżamę. Miała na niej małe kotki i księżyce. Pluszowy nietoperz usiadł przy poduszce. Mama otuliła Lilę kołderką, a tata położył buziaka na czole.
Lila zamknęła oczy. Słyszała cichy głos dyni:
— Dobranoc, nasza czarodziejko…
W pokoju było ciepło, miękko i spokojnie. Lila zasnęła z uśmiechem, przytulając swojego nietoperza. Magia Halloween była z nią, a sny były słodkie, kolorowe i wesołe.