Jest wieczór Halloween. Latarenki z dyń świecą ciepło. Powietrze pachnie jabłkami i cynamonem. Hania i Olek idą powoli chodnikiem. Mają prawie trzy lata. Niosą kolorowy plakat. Na plakacie jest dynia, nietoperz i uśmiechnięty duszek. Plakat jest duży. Jest miękki i trochę się zwija.
„Musimy go powiesić,” mówi Hania cicho.
„Powiesić na tablicy,” mówi Olek i kiwa głową.
Idą. Idą. Tup, tup. W kieszeni szeleści taśma. W ręku Hani błyszczy pomarańczowa wstążka. Chcą, żeby plakat był ładny. Chcą zaprosić dzieci na małą zabawę. Będzie muzyka, będą lampiony. Będzie sok dyniowy i uśmiechy.
Nad nimi kołysze się papierowy nietoperz. Szelest robi „szur, szur”. To trochę brzmi jak szept. Ale to nic strasznego. To tylko ozdoba. Hania się uśmiecha. Olek też.
Nagle z krzaka wyskakuje kotek. Czarny jak noc, miękki jak poduszka. Ma obróżkę z dzwoneczkiem. Dzwoni „dzyń, dzyń”. Kotek ociera się o nogę Olka.
„Cześć, kociu,” mówi Olek i głaszcze futerko. Futro jest ciepłe. Miło.
Tablica jest przy bramie. Stoi tam też dziewczynka w kapeluszu. Kapelusz jest fioletowy i ma gwiazdki. Dziewczynka ma uśmiech. Trzyma małą miotłę zabawkę.
„Jestem Zosia,” mówi wesoło. „Zgubiłam wstążkę. Była pomarańczowa i błyszcząca.”
Hania patrzy. Olek patrzy. Na trawie coś miga. Coś jak promień słońca. To wstążka! Zaczepiła się o gałązkę. Delikatnie tańczy na wietrze.
„Tu jest,” mówi Hania. „Możemy ją wziąć na chwilkę? Chcemy przywiązać plakat.”
Zosia kiwa głową. „Możecie. Potem mi oddajcie.”
Wiatr dmucha. Plakat chce uciec. Robi „frrr”. Olek przytrzymuje. Jego palce kleją się od taśmy. „Oj!” śmieje się. Taśma przykleiła się do rękawa. Hania pomaga. Odrywa mały kawałek. Przykleja róg. Drugi róg. „Gotowe?” pyta.
„Jeszcze trochę,” mówi Olek. Plakat znów faluje. Hania wiąże wstążkę. Zawiązuje kokardkę. Kokardka jest ładna. Pomarańczowa, błyszcząca, wesoła. Plakat już nie ucieka.
Nad nimi przechodzi cień. „Buuu,” mówi coś cichutko.
Hania podnosi wzrok. To tylko balon w kształcie ducha. Balon ma uśmiech. Uśmiech jest szeroki i zabawny. Olek macha do balonu. „Cześć, duszku,” mówi. Balon kiwa się i milczy. Jest spokojnie. Jest bezpiecznie.
Z daleka słychać śmiech. Ktoś mówi: „Słodkie albo psikus!” Ale tu jest cicho. Tu jest ciepłe światło. Tablica lśni. Plakat jest równy i gładki. Ozdoby szumią „szur, szur”.
„Udało się,” mówi Hania. Klaszcze w dłonie. „Zaproszenie wisi!”
„Udało się,” powtarza Olek i staje na palcach. Czyta krótkie słowa. „Przyjdź. Pobaw się. Będzie miło.” Litery są duże i proste. Duszek na plakacie jakby mruga.
Zosia patrzy na kokardkę. Jej kapelusz bez wstążki wygląda smutno. „A moja wstążka?” pyta spokojnie.
Hania dotyka kokardki na plakacie. Myśli chwilkę. „Oddajmy,” mówi miękko. „To Zosi wstążka. Nasz plakat poradzi sobie.”
Olek szybko odwiązuje kokardkę. Delikatnie. Nic nie szarpie. Nic nie trzeszczy. Wstążka lśni w jego dłoni. Jest ciepła od wiatru i od małych palców.
„Proszę,” mówi Olek i podaje wstążkę Zosi.
„Dziękuję,” mówi Zosia. Zawiązuje ją na kapeluszu. Kokardka jest piękna. Kapelusz znów się uśmiecha. Zosia też. „Mam dla was małą wstążkę zapasową.” Wyjmuje krótszą, zieloną. „Weźcie.”
Hania wiąże zieloną wstążkę na dole plakatu. Wygląda jak listek dyni. Wszyscy się śmieją. Kotek mruczy. Balon buja się cicho.
„Do zobaczenia na zabawie,” mówi Zosia i macha.
„Do zobaczenia,” mówią Hania i Olek. Idą do domu. Tup, tup. Rączka w rączce. Jest trochę tajemniczo. Jest bardzo przyjemnie. Noc jest miękka jak koc. A na tablicy plakat świeci jak mała gwiazdka. Wszyscy są spokojni. Wszyscy są razem. I wszystko jest dobrze.