Poranek
Mała Zosia miała trzy lata. Lubiła śpiewać piosenki i nosić czerwone kalosze. Tego dnia w domu pachniały ciasteczka i dynia. Na stole stała mała, tajemnicza szkatułka. Była pomarańczowa i miała rysunek księżyca. Zosia dotknęła wieczka. Było chłodne i lekko chropowate.
„Co tam jest?” zapytała cichutko. Jej kot Puch mruczał i kręcił się przy szkatułce. Mama uśmiechnęła się i podała Zosi malutki kluczyk. Kluczyk był złoty i zimny jak gwiazdka.
Wieczór
Wieczorem lampka świeciła miękko. Na dworze szeleściły liście. „To trochę tajemnicze, prawda?” powiedziała Mama. Zosia poczuła lekkie dreszczyk w brzuszku. To nie był strach — to ciekawość. Trzymała kluczyk mocno w małej rączce. Puch pomógł — wskoczył na krzesło i zaglądał do środka.
Zosia pochyliła się. „Otwieram!” zawołała radośnie. Wsunęła kluczyk do zamka. Klik! Wieczko drgnęło. Z wnętrza wyszedł cichy dźwięk, jakby ktoś szeptał w chusteczce. Zosia uśmiechnęła się i uścisnęła kotka.
W szkatułce leżał kawałek papieru i kredki. Był też mały liść i kilka brokatowych gwiazdek. „To nic strasznego,” powiedziała Mama. „To prezent.” Zosia wzięła kredki. Była teraz spokojna. Usiadła przy stole i zaczęła rysować.
Rysunek był prosty. Duża pomarańczowa dynia. Obok dyni – kot Puch z długim wąsikiem i Zosia w czerwonych kaloszach. Wokół rozsypały się gwiazdki z brokatu. Zosia śmiała się, bo kredka chrzęściła lekko. Puch próbował złapać kolorowy pasek i zostawił śmieszne ślady łapkami.
„To dla sąsiada?” zapytała Zosia. Mama pokiwała głową. W nocy sąsiedzi też obchodzili Halloween. Zosia myślała o tych wszystkich uśmiechach. Pomyślała, że rysunek może dodać odwagi innym.
Rysunek
Zosia przykleiła rysunek taśmą na drzwi. Wyglądał jak mały znak przyjaźni. Ktoś spojrzy i się uśmiechnie. Pod drzewem za domem jedna lampka mrugnęła jak mała latarnia. Zosia przytuliła Pucha. Mama pocałowała ją w czoło.
„Świetnie zrobiłaś,” wyszeptała Mama. Zosia poczuła ciepło w serduszku. Nikt nie był sam. Wszystko było jasne i bezpieczne. Noc pachniała dynią i ciasteczkami. Zosia patrzyła na rysunek i zasnęła z uśmiechem.