Przygotowania do Halloween
Był ciemny, jesienny wieczór. Liście szeleściły pod stopami, a księżyc świecił jasno na niebie. Cztery dzieci – Zosia, Franek, Lena i Kuba – miały po trzy lata i były najlepszymi przyjaciółmi. Każde z nich miało na sobie zabawny kostium. Zosia była czarownicą z wielkim kapeluszem, Franek przebrany był za dynię, Lena za nietoperza, a Kuba za ducha z białym prześcieradłem.
– Gotowi na Halloween? – zapytała Zosia, podskakując z radości.
– Tak! – krzyknęli razem Franek, Lena i Kuba.
– Będziemy chodzić po słodycze? – zapytał Kuba cicho, patrząc na ciemną alejkę w parku.
– Tak! Ale najpierw... Mam specjalną misję! – powiedziała Zosia tajemniczo. – Musimy odnaleźć wielką dynię w środku parku. Słyszałam, że spełnia ona halloweenowe życzenia!
– Ooo! – zawołali wszyscy i zrobili wielkie oczy.
Zagubiona Ścieżka w Parku
Dzieci ruszyły ciemną ścieżką. Szły razem, trzymając się za ręce. Liście szeleściły głośno pod nogami, a gałązki czasem łaskotały ich w twarze.
– Czy tu są duchy? – spytał Kuba, trochę się trzęsąc.
– Duchy są tylko w bajkach! – powiedziała Lena, śmiejąc się.
W pewnym momencie usłyszeli ciche „Huuu, huuu”. Zatrzymali się.
– Co to było? – spytał Franek, chowając się za Zosią.
– To tylko sowa! – powiedziała Zosia, pokazując palcem na gałąź.
Na drzewie siedziała mała sowa i kręciła głową. Dzieci się zaśmiały, bo sowa wyglądała bardzo zabawnie.
– Cześć, sówko! Nie bój się nas, idziemy szukać wielkiej dyni! – powiedziała Lena.
Sowa zamachała skrzydełkami i poleciała w głąb parku.
– Chodźmy za nią! Może zna drogę! – zaproponował Franek.
Dzieci szły powoli, krok po kroku. Nagle zobaczyły coś pomarańczowego między drzewami.
– Ooo! Tam jest! Wielka dynia! – zawołała Zosia.
Magiczne Halloweenowe Życzenie
Przybiegły bliżej. Wielka, okrągła dynia stała pośrodku parku. Na dyni siedziała znowu ta sama sowa!
– Jesteśmy trochę przestraszeni, ale się nie poddajemy! – powiedział Kuba głośno, żeby dodać wszystkim odwagi.
Dzieci stanęły przed dynią i zamknęły oczy.
– Pomyślcie życzenie! – szepnęła Zosia.
Wszystkie dzieci pomyślały: Chcemy zawsze być razem i mieć dużo przyjaciół!
Nagle dynia zamigotała delikatnym światłem. Sowa zatrzepotała skrzydłami i zawołała: „Hu hu! Brawo, mali odważniaki! Teraz Halloween będzie radosne i zawsze będziecie mieć przyjaciół!”
Dzieci się uśmiechnęły. Przestały się bać, bo zrozumiały, że razem potrafią być odważne, nawet w ciemnym parku. Dynia wyglądała teraz jak wielka, śmieszna buzia – miała wycięty uśmiech i śmieszne oczy.
– Chodźmy po słodycze! – zawołała Lena.
– I po przygody! – dodał Franek.
Dzieci trzymały się za ręce i znowu szły razem. Cały park był trochę mniej straszny, bo byli razem. Śmiały się i rozmawiały:
– Pamiętacie sowę? – śmiał się Kuba.
– Huuu, huuu! – wołały wszystkie dzieci na cały głos.
Potem wróciły do domów ze swoimi torbami pełnymi cukierków. Były bardzo dumne i szczęśliwe.
Od tej pory wiedziały, że w Halloween nie trzeba się bać. Najważniejsze to być razem, pomagać sobie i zawsze wierzyć w przyjaźń.
I tak skończyła się ich przygoda. Wszyscy zasnęli spokojnie w swoich łóżkach, uśmiechnięci i szczęśliwi, marząc o kolejnych wesołych Halloweenowych przygodach.