Część 1
Była raz mała dziewczynka. Miała cztery lata. Miała na imię Maja. Maja mieszkała w żółtym domu z mamą i kotem Picolinem. Każdego ranka budził ją śpiew ptaków i zapach naleśników.
Pewnego dnia Maja zauważyła coś ciekawego. Na stole w kuchni leżała jedna ciasteczko mniej niż zwykle. „Gdzie zniknęło ciasteczko?” — zapytała cicho. Mama uśmiechnęła się. „Może ktoś wziął. Może piesek sąsiadów. Może wiatr.” Maja zamyśliła się. „To będzie sprawa detektywistyczna!” — powiedziała roześmiana.
Maja wzięła swoją lupę z pudełka z zabawkami. Wzięła też kredki i papier. „Zrobię szkic” — powiedziała. To znaczy croquis — rysunek śledczy. Na kartce narysowała stół, talerz z ciasteczkami i małą kropkę — brakujące ciasteczko. Narysowała też kawałek podłogi obok stołu. Lubiła rysować. Rysunek pomagał jej myśleć.
Maja miała prostą zasadę: pytać miło i być uczciwą. „Jeśli znajdę winowajcę, powiem prawdę” — myślała. Wzięła lupę, rysunek i ruszyła po domu.
Część 2
Najpierw poszła do salonu. Na poduszce leżał kot Picolin. Miał ciasteczkowy okruszek na wąsach? Maja przyjrzała się uważnie. „Picolin, czy jadłeś ciasteczko?” — zapytała. Kot mruknął i podniósł nos. Nie było nowych mruknięć. Maja zanotowała na swoim rysunku: „Picolin — bez okruchów.” Narysowała małe kółko obok kota.
Potem poszła do ogrodu. Na trawie bawiły się biedronki. Maja spojrzała w ziemię. Może ktoś zjadł ciasteczko na dworze? Znalazła maleńkie ślady łapek. „To są ślady małego stworzonka” — powiedziała głośno. Narysowała ślady na swoim papierze. „Ślady idą pod krzak” — dodała.
Maja zapytała sąsiadkę panią Anie, która podlewała kwiaty. „Pani Aniu, czy widziała pani ciasteczko?” Pani Ania śmiała się i pokręciła głową. „Nie, kochana, ale widziałam wiewiórkę na płocie.” Maja pokazała rysunek. Pani Ania spojrzała na ślady. „Może wiewiórka? Są szybsze niż koty.” Maja zapisała na rysunku: „Pani Ania — wiewiórka?” Narysowała małe ogoniaste stworzonko.
Maja myślała. Miała plan. Postanowiła sprawdzić każdy trop. Trop numer jeden: kot. Trop numer dwa: wiewiórka. Trop numer trzy: może mały gość w nocy? Wszystko zapisywała i rysowała. Rysunek stawał się mapą.
W drodze wróciła do kuchni i zauważyła coś błyszczącego przy drzwiach. To był mały papierek po cukierku. „Aha!” — zawołała cicho, żeby nie przestraszyć. Papierek miał kropki. Maja porównała go z opakowaniem, które leżało w koszu na śmieci. Na opakowaniu były takie same kropki. „Kto lubi kropki?” — zastanawiała się.
Mama weszła do kuchni. „Maja, co robisz?” — zapytała. Maja pokazała rysunek. Mama przytuliła córkę. „Świetna robota, detektywko” — powiedziała cicho. Mama dodała: „Pamiętaj, bądź delikatna i uczciwa. Jeśli znajdziesz winowajcę, zapytaj go najpierw.” Maja przytaknęła.
Część 3
Maja poszła do drzwi i stanęła cicho. W pobliżu płotu siedziała wiewiórka. Trzymała w łapkach coś małego i okrągłego. Maja przykucnęła. Wiewiórka spojrzała, pokiwała głową i pobiegła dalej. Maja podbiegła i znalazła… ciasteczko! Było lekko pokruszone, ale to ono. Maja uśmiechnęła się.
„Wiewiórko!” — zawołała. Wiewiórka zatrzymała się pod drzewem. Miała dziurkowaną torebkę. W środku leżało ostatnie ciasteczko. Maja pokazała swój rysunek i papierek z kropeczkami. Wiewiórka machnęła ogonem i podskoczyła. Wzięła ciasteczko i położyła je na talerzyku dla ptaków. To był prezent! Wiewiórka wzięła ciasteczko, żeby podzielić się z przyjaciółmi. Nie chciała nikogo oszukać.
Maja podeszła bliżej i delikatnie zapytała: „Czy to twoje? Dlaczego wzięłaś ciasteczko?” Wiewiórka wskazała łapką na pusty koszyk obok cienkiego krzaka. W koszyku siedziały małe pisklęta — ptaszki szare i żółte. Maja spojrzała z czułością. Zrozumiała. Wiewiórka myślała, że ciasteczko będzie miłym jedzeniem dla piskląt. Maja pomyślała o uczciwości. Trzeba powiedzieć prawdę, ale też być miłym.
Maja usiadła i złapała wiewiórkę delikatnie za łapkę. „Dziękuję, że chcesz dzielić. Ale następnym razem poprosisz. Ciasteczka są nasze. Możemy się podzielić razem.” Wiewiórka podskoczyła i przyniosła więcej orzechów z pobliskiego krzaka. Pisklęta ćwierkały radosnie.
Maja wróciła do domu z wiewiórką. Mama wysłuchała wszystko. „Dziękuję za prawdę i za to, że pomogłaś” — powiedziała mama. Maja wzięła talerz z ciasteczkiem. Postawiła jeden obok drzwi, na małym stoliku dla gości na zewnątrz. „Proszę, dla wiewiórki i ptaszków” — rzekła. Mama i Maja zjadły ciepłe naleśniki razem.
Na końcu Maja uzupełniła swój rysunek. Narysowała wiewiórkę z ogonem, pisklęta w koszyku i talerzyk z ciasteczkiem. Dodała serduszko. Pod rysunkiem napisała wielkimi literami: „PRAWDA I DOBROĆ”. Była dumna.
Wieczorem, gdy robiło się ciemno i światła w domu były ciepłe, Maja położyła rysunek obok łóżka. Powiedziała do Picolina: „Rozwiązałyśmy to razem. Uczciwość i dobre serce pomogły.” Kot zamruczał i owinął się wokół jej stopy.
Maja zasnęła spokojnie. Wiedziała, że pytać, rysować i być uczciwą to dobry sposób na rozwiązywanie spraw. Świat był bezpieczny i miły. I każdy wiedział, że jeśli coś zniknie, Maja zrobi szkic i zapyta z uśmiechem.