Część 1: Zniknęła marchewka
Czterech chłopców bawiło się w świetlicy przedszkolnej. Byli mali, mieli po trzy latka. Olek miał lupę z plastiku. Kuba miał notes i gruby ołówek. Franek nosił czapkę z daszkiem. A Tymek miał kieszenie pełne klocków.
Na stole stał talerz z jedną wielką marchewką do chrupania. Pani powiedziała: „To na później”.
Chłopcy zrobili kółko. Olek szepnął: „Jestem detektywem”. Kuba dodał: „Ja zapiszę wskazówki”. Franek powiedział: „Ja będę patrzył”. Tymek uśmiechnął się: „Ja pomogę”.
Nagle pani wróciła i zdziwiła się. „Marchewki nie ma” — powiedziała spokojnie. „Kto ją zabrał?”
Chłopcy nie przestraszyli się. To było jak gra. Olek przyłożył lupę do stołu. „Szukamy śladów”.
Na stole były trzy rzeczy: okruszek bułki, kropla wody i mały pomarańczowy pasek. Kuba zapisał: „okruszek, woda, pasek”.
Franek wskazał na podłogę. „O! Tu coś leży”. To był mały zielony listek, jak z marchewki.
Tymek spojrzał pod krzesło. „Tu jest… kółko!” Kółko było od małej lampki, tej stojącej w kąciku czytania. Lampka czasem mrugała.
Olek powiedział: „Marchewka i lampka? To może być połączone”.
Część 2: Trop prowadzi do kącika czytania
Chłopcy poszli wolno do kącika czytania. Tam był miękki dywan i poduszki w kropki. Lampka stała obok półki z książkami. Ale nie świeciła.
Kuba nachylił się. „Widzę kabel. Jest trochę luźny”.
Franek dotknął przycisku. „Klik. Nic”.
Tymek zauważył coś jasnego za półką. „Pomarańczowe!” Z tyłu leżała marchewka. Cała! Tylko troszkę mokra.
Olek uniósł lupę. „To nie jest straszne. Marchewka się schowała”.
Pani podeszła. „Dobrze, że ją znaleźliście. Ale jak tam trafiła?”
Chłopcy zaczęli myśleć. Olek mówił powoli: „Mamy wskazówki. Okruszek, woda, pasek i listek. I kółko od lampki”.
Kuba dodał: „Może ktoś niósł marchewkę, jadł bułkę i kapała woda z kubka”.
Franek spojrzał na stolik obok dywanu. Stał tam kubek z dziobkiem. Na brzegu była kropelka. „Woda!”
Tymek podniósł poduszkę. Pod nią był okruszek. „Okruszek!”
Olek zaśmiał się cicho. „To znaczy, że ktoś tu siedział i coś jadł. A marchewka potoczyła się za półkę”.
Pani zapytała: „Kto tu siedział?”
Wszyscy spojrzeli na Franka. Franek zaczerwienił się, ale uśmiechnął. „Ja tu siedziałem. Miałem bułkę. A marchewka była na talerzu… ja ją tylko dotknąłem. Potem lampka mrugnęła i zrobiłem ‘hop', żeby ją złapać. I… poturlała się”.
„To wypadek” — powiedziała pani łagodnie. „Dziękuję, że mówisz prawdę”.
Część 3: Naprawiona lampka i spokojne rozwiązanie
Olek wskazał na lampkę. „A lampka dalej nie świeci. Zróbmy jeszcze jedną sprawę: naprawę”.
Kuba otworzył notes. „Plan: najpierw bezpieczeństwo. Nie ciągniemy. Pytamy panią”.
Pani przyklękła. „Dobrze. Ja pomogę”. Wyłączyła lampkę z kontaktu. Potem dokręciła luźny kabel i włożyła z powrotem małe kółko, które znalazł Tymek.
Tymek podał kółko jak skarb. „Proszę”.
Pani włączyła lampkę. Zaświeciła ciepłym, żółtym światłem. „O! Działa”.
Franek klasnął. „Lampka jest szczęśliwa!”
Olek powiedział: „Sprawa rozwiązana. Marchewka nie uciekła. Po prostu się potoczyła. Wskazówki pasują”.
Kuba dodał: „Logicznie: woda była przy kubku, okruszek przy poduszce, a marchewka za półką. To ta sama droga”.
Pani położyła marchewkę z powrotem na talerzu. „A teraz chrupiemy razem, spokojnie”.
Chłopcy usiedli na dywanie pod świecącą lampką. Tymek mruknął: „Detektywi też jedzą”.
I wszyscy się zaśmiali, bo to była prawda. W świetlicy było ciepło, jasno i bezpiecznie. Tajemnica zniknęła, a została radość z myślenia i pomagania.