Przygotowania do Halloween
Mały smok o imieniu Płomyśek był bardzo podekscytowany. Dzisiaj był dzień Halloween! Płomyśek uwielbiał Halloween. To była jego ulubiona noc w roku. Smoki i inne stworzenia z lasu wspólnie bawiły się, zbierały cukierki i opowiadały straszne historie.
"Mamo, mogę już iść do lasu?" zapytał Płomyśek. Jego mama, duży i mądry smok, uśmiechnęła się łagodnie. "Jeszcze chwilkę, Płomyśku. Pamiętaj, że musisz zabrać ze sobą latarnię."
Płomyśek skinął głową. Był już przygotowany. Miał swoją latarnię, która świeciła ciepłym, pomarańczowym światłem. "Czas na przygodę!" zawołał i wybiegł z domu.
W lesie
Gdy Płomyśek dotarł do lasu, było tam już kilka innych stworzeń. Wiewiórka Kiki i żółw Turek siedzieli przy dużym drzewie i rozmawiali. "Cześć, Płomyśku!" zawołała Kiki, machając łapką. "Chodź do nas!"
Płomyśek podszedł do przyjaciół. "Cześć, Kiki! Cześć, Turku! Co robicie?"
"Opowiadamy sobie straszne historie," powiedział Turek z uśmiechem. "Chcesz posłuchać?"
Płomyśek przytaknął, ale nagle usłyszał dziwny dźwięk. To było jak szelest liści, ale trochę inny, jakby ktoś wołał jego imię. "Słyszycie to?" zapytał przyjaciół.
Kiki i Turek spojrzeli po sobie. "Nie, nic nie słyszymy," odpowiedziała Kiki.
Płomyśek poczuł, że musi to sprawdzić. "Zaraz wrócę," powiedział i pobiegł w stronę dźwięku.
Magiczna misja
Im dalej szedł, tym ciemniej się robiło. Jego latarnia rzucała ciepłe światło, ale Płomyśek czuł, że jest trochę strasznie. "Halo? Kto tam?" zawołał.
Nagle z krzaków wyszedł mały, biały duch. "Cześć, Płomyśku," powiedział duch z uśmiechem. "Nazywam się Duszek. Potrzebuję twojej pomocy."
Płomyśek był zaskoczony, ale nie przestraszony. "Jak mogę ci pomóc, Duszku?" zapytał.
"Dzisiaj jest Halloween, a ja zgubiłem mój specjalny kamyk," powiedział Duszek smutno. "Bez niego nie mogę straszyć i bawić się z innymi duchami."
Płomyśek poczuł, że musi pomóc Duszkowi. "Nie martw się, znajdziemy go!" powiedział.
Razem poszli przez las, szukając kamyka. Płomyśek świecił latarnią, a Duszek szukał pod każdym krzaczkiem i kamieniem.
Szczęśliwe zakończenie
W końcu, po długich poszukiwaniach, Płomyśek zauważył coś błyszczącego pod dużym liściem. "Duszek, zobacz!" zawołał.
To był kamyk Duszka! Był mały, ale pięknie się mienił w świetle latarni. "Znalazłeś go! Dziękuję, Płomyśku!" krzyknął Duszek z radością.
Płomyśek uśmiechnął się szeroko. "Nie ma za co, Duszku. Teraz możesz się bawić i straszyć z innymi duchami!"
Duszek podziękował Płomyśkowi jeszcze raz i zniknął w ciemności, machając mu na pożegnanie.
Płomyśek wrócił do swoich przyjaciół, Kiki i Turka, i opowiedział im o swojej przygodzie. Wszyscy byli bardzo zadowoleni i spędzili resztę nocy, opowiadając sobie historie i zbierając cukierki. To było najlepsze Halloween, jakie Płomyśek mógł sobie wyobrazić.