Pewnego słonecznego poranka mała Zosia, wesoła czterolatka z bujnymi, kręconymi włosami, bawiła się w ogrodzie. Razem z nią była jej ulubiona przytulanka - miś o imieniu Mruczek. Tego dnia Zosia postanowiła zostać detektywem. „Dziś rozwiążę tajemnicę!” zawołała, wkładając na głowę kapelusz detektywa, który znalazła w szafie taty.
Nagle Zosia zauważyła, że coś jest nie tak. „Gdzie się podział mój czerwony balonik?” zapytała się Mruczka. Balonik, który był przywiązany do drzewka, zniknął! Zosia wiedziała, że musi go odnaleźć. „Spokojnie, Mruczku. Razem sobie poradzimy!” powiedziała, przytulając swojego pluszaka.
Pierwszym krokiem było dokładne obejrzenie miejsca, gdzie balonik ostatni raz był widziany. Zosia przyjrzała się drzewku. „Hmm, tu są zerwane sznurki! Ktoś musiał go stąd zabrać!” stwierdziła, marszcząc czoło. „Ale kto?” zastanawiała się głośno, rozglądając się wokół.
Nagle usłyszała śmiech dzieci dochodzący z sąsiedniego ogrodu. To był jej przyjaciel, Kacper, bawiący się z pieskiem. „Hej, Kacper! Czy widziałeś mój balonik?” zapytała, przechodząc przez bramkę do jego ogrodu.
Kacper spojrzał na Zosię z uśmiechem. „Nie widziałem, ale mogę pomóc szukać!” zaproponował. Razem zaczęli przeszukiwać ogród Kacpra, lecz balonika nigdzie nie było widać.
Nagle piesek Kacpra, Felek, zaczął szczekać i biegać w stronę klombu z kwiatami. „Co tam masz, Felku?” zawołała Zosia, biegnąc za nim. Ku jej zdziwieniu, na klombie leżała czerwona wstążka. „To jest wstążka z mojego balonika!” zawołała radośnie.
„Felek, jesteś wspaniałym pomocnikiem!” pochwaliła pieska. „Teraz musimy dowiedzieć się, kto zabrał balonik.”
Zosia i Kacper postanowili spytać panią Małgosię, sąsiadkę, która często robiła porządki na podwórku. „Dzień dobry, pani Małgosiu! Czy widziała pani czerwony balonik?” zapytała grzecznie Zosia.
Pani Małgosia uśmiechnęła się ciepło. „Tak, widziałam go rano, jak wiatr go porwał w stronę parku!” wyjaśniła.
Zosia podziękowała i z Kacprem pobiegli do pobliskiego parku. Tam, przy jednym z drzew, zobaczyli coś czerwonego. „To mój balonik!” krzyknęła Zosia z radością. Na szczęście balonik utknął w gałęziach i nie poleciał dalej.
„Cieszę się, że go znaleźliśmy!” powiedziała, przytulając balonik mocno do siebie. „Dziękuję Kacper, dziękuję Felku! Bez was bym sobie nie poradziła!”
Kacper uśmiechnął się szeroko. „To była fajna przygoda! Może kiedyś znów pobawimy się w detektywów?” zaproponował.
Zosia skinęła głową. „Na pewno! Ale teraz chodźmy na lody, zasłużyliśmy!” zaproponowała z figlarnym uśmiechem.
I tak mała detektyw Zosia, z pomocą przyjaciół, rozwiązała swoją pierwszą tajemnicę i nauczyła się, jak ważne jest mieć pomocnych przyjaciół. A balonik? Nadal był jej ulubionym towarzyszem zabaw, przypominając o tej wesołej przygodzie.