Mała Zosia ma cztery lata. Lubi bawić się w dom. Dziś jest mała zagadka. W kuchni zniknęło ciasteczko. Było tu. Teraz nie ma.
Zosia bierze lupę z pudełka. Macha nią w górę. Patrzy. Szuka śladu. Na podłodze są okruszki. Są małe i kruche. Zosia klęka. Pokazuje palcem. "Kto zjadł ciasteczko?" — pyta misia.
Miś kiwa głową. Piesek w kącie śpi. Ma mokry nos. Na nosie są okruszki. Zosia śmieje się cicho. "Piesek?" — mówi. Piesek merda.
Zosia idzie do ogrodu. Na trawie są ślady małych łap. Ślady prowadzą do krzaka. Zosia patrzy za krzakiem. Jest kot. Kot liże łapę. Ma okruszek na wąsie. Zosia patrzy. "Może kot?" — pyta. Kot mruczy.
Zosia myśli. Okruszki w kuchni. Nos pieska. Wąs kota. Ślady łap. Kto ma największe okruszki? Zosia liczy okruszki. Jeden, dwa, trzy. Najwięcej jest u pieska. Zosia klaszcze. "To piesek!" — mówi. Piesek skacze w górę z radości.
Zosia dzieli ciasteczko. Daje kawałek psu i kotu. Każdy ma mały kawałek. Mama przychodzi. Uśmiecha się. Zosia opowiada śledztwo. Mama klepie ją po głowie.
Zosia lubi rozwiązywać zagadki. Wszyscy są szczęśliwi.
Morał: Razem szukamy, razem dzielimy i wszyscy się cieszą.