Maja ma 4 lata. Jest w domu. Jest cicho. Na stole leży miś. Obok jest talerz z jabłkiem. Nagle Maja widzi coś: zniknął mały niebieski klocek.
„O-o!” mówi Maja. „To sprawa!”
Maja klęka. „Hop, hop.” Patrzy pod stół. Nic. Patrzy pod krzesło. „Aha!” Widzi ślad: małe okruszki.
„Kto tu chrup, chrup?” pyta Maja.
Kot Mruczek siedzi blisko miski. „Miau” mówi. Ma czyste łapki.
Maja idzie do kuchni. Słyszy „kap, kap” z kranu. Potem „toc-toc” z szafki.
„Kto tam?” pyta Maja.
Z szafki wysuwa się robot Zygzak na kółkach. „Brrum!” mówi i uśmiecha się.
Maja patrzy na jego kółka. Jest na nich trochę okruszków. „Jechałeś koło jabłka” mówi Maja.
Zygzak kręci się. „Brrum, brrum.” Podjeżdża do kanapy. „Pyk!” Coś wypada spod poduszki.
To klocek! Niebieski. Cały.
„Znalazłam!” mówi Maja. „Zygzak tylko sprzątał i schował go w miękkie miejsce.”
Mama przychodzi. „Brawo” mówi. Maja kładzie klocek do pudełka. „Plask!” i śmiech.
Morał: Gdy szukasz spokojnie i patrzysz na małe ślady, szybko znajdziesz rozwiązanie.